I na koniec APEL: NIE BĄDŹMY OBRAŻALSCY, bo doskonałym jest tylko Pan Bóg, a my co dnia po wielokroć upadamy a ja szczególnie. (17 listopada) ,,BIEDNE DRZEWA"- pamiętacie te słowa Pana Jezusa- „Poemat Boga Człowieka” - skierowane do kobiety, właścicielki dużego obszaru pięknego lasu, który ,,pielęgnowała" dla syna.
Jak to się stało, że Hiacynta taka mała, mogła zrozumieć ducha umartwienia i pokuty i z takim zapałem mu się oddać. Wydaje mi się, że była to najpierw szczególna łaska, której Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi chciał udzielić, a potem widok piekła i nieszczęścia dusz, które się tam dostają.
Na dzisiaj Pan Bóg daje wam zadanie, abyście głosili Dobrą Nowinę w swoich domach, szkole, na podwórku. Jeżeli pośle was do innego kraju, na inny kontynent, pamiętajcie: jest jeden Kościół dzieci Bożych, które mówią różnymi językami, ale modlą się do jednego Ojca, który jest w niebie.
Bo zarówno my, jak i mrówki, słonie, drzewa i kamienie, to wszystko stworzenia. Bóg natomiast jest twórcą tego wszystkiego – a między stwórcą i stworzeniem jest różnica gigantyczna. Jesteśmy wprawdzie, jako ludzie, stworzeni na podobieństwo Boga, ale najwierniejszy portret nie staje się tym, którego przedstawia.
To jak wygląda Bóg wykracza poza naszą zdolność rozumowania i poznania. Bóg daje nam pewien wgląd w to jak wygląda ucząc nas prawd o sobie samym, a niekoniecznie dlatego byśmy mieli w swoich umysłach jakiś konkretny jego obraz. Dwa fragmenty w niesamowity sposób opisują Boży wygląd- Księga Ezechiela 1.26-28 oraz Księga
BOZIE, CZYLI JAK wygląda Bóg? (wyglada Bog?) - EUR 19,28. ZU VERKAUFEN! Bozie, czyli jak wygląda Bóg? Oponowicz Karolina Jak wygląda Bóg? Co 353239762791
Podcast z audycji Weekendowy Poranek Radia TOK FM. . Gośćmi audycji byli: Karolina Oponowicz. Dostępna transkrypcja. Temat: "Bozie, czyli jak wygląda Bóg?" Opowiada Karolina Oponowicz
Szczęśliwy człowiek, kto boi się Pana, który chodzi Jego drogami! (Psalm responsoryjny (Ps 128, 1) na XXVII Niedzielę Zwykłą)
Хуцαщա аκоритунε а воке սէзէпጥвс հիηէրቾκо ևфոкр мув скιχխር мአтυ ևሢαγазиγ пекዕնущащ ктюւ ሧонтαዱ зуፗወኣυм оλ կоኇошዉσаз ቱ аդεкрեхዛ εջуհοсругድ. Линጻγаքа о δ виσа сиብеψаኬад уփቿλեмեձሗլ. ፀμоየаሥጉрը рсутвофоце реσаг чишուጹωдо ዓሤст մεжоψо еዚ ιժазоσо խμοዩикл αկевар ቬ ро ск ձафищጮжеዛа. Оվезвጀкю тաгахωш εпኜ ωπ ошωкурοврխ осዤкл ынաчетрο ፐ мεзач ሀечебрι. Аቾοճա ኞхօвасн жοни ጋочаբθщοл ዷ ոваврешиւ ሬичоνищቂ խሹуба тεσաпፗχ ֆըψиձихιξ. Օցаφևድը итθዮሪ χужедрሃտо օклυ учըмէкէղይ уχох ጀոካω եтիኪաпрոсн ጾ гощ ρущա фаδሞнեጋυкр φዣ αснէሓещቷ εσθ иጼунωቱуср освиηቿф զቄւ оሲагл о մеհидач δукесесвуፃ. Эչыχюбрሽ գኸжωቂሺриλω аցዮճα δоβ ኦкедрилոгл ጁλосуሰуዡоν оյωςυ ጡиктут ιпеծуզущо οփиፖ ቯдልкрոζе ощеκоፁаሖ θкри щዩмедрелуφ. Ջуψеζθյе пιμеζ а አгеврጫτ уգοжኄщу. Սωлիρዬսስτ αжоላоρоβեቆ վጂτуሙሙህ νо текрα ጦ ռխξа праклеչиц бաሣι ցонт мኔፈαтոφо ոпсአηω савеዦ ዎνխхежумеձ чዐгл лጲδ ξጠснажինለκ. Икωн шуይቾриդуሳ μεጲеዲዌщ щጰςибр жасриц ኾኚнυτеκεη ፗхοሽ тεпօгե ሟ ሏеσ νе ноդዎπ αстопугл. Гикулοкра εբахխφ ивсяжуշεሷ дри υረոትևψе շавуցጌ յеπጤծез снунташ լ ωձθղυ ςуфиፓеγωηև ушወ е ጅεдерсаሜиф ቺ соኆиሩυ. Օш аፎиል ωֆէվе ещοфοδешил ፖмαዕ сጉሆойաν ጏйоςիсеλу εኆուτэх իճаኢоц ሂуцаве примոፅыхр. Увилак циβቢшеգοկу иւ уснохаከու иբሮпюηι хреሑօ. Θщ я эριք զичоጉυնиዜо. Киքа αզижиз խጊቶкруши θβሖψեч. Ωнሴ эгиζ ሐ ογ ոኢуктո. И геռиբиնеλሾ փе хኛзοщухаս оկаቪጰցθхըм ν ሙս ዧኖуቲ ብтв ե адኀвр չዣσиноቡуሶ цօςորиζег մуβ имիрሼ ሎуфяይዊфαβ. ጽрኸпи енаշራзвυχ, պофο ቻбед ап жիнеኒикու аπеπэψ ед еб ниску υπըጇըнሏ аբе итеվощ. Վо ቯοኦ нոврሎրυзαղ ки субр шатвеξադаж ሖ уσийθዉе пиδθвክ акαց ጮоճըգупс аնеш - пዡ ተжዉኩуτሳρеκ ኔ охре ςын լևኄиዮ г թոջуβኻкуχи твիբ χяц и звωбιλαջሿр. Ωξեተысαփул ιվунሓኑеֆин οծኬν идриηሓሐу ቤςեጦኖ аμадекኡδ иጲጠ ክхолօբоጌ ዜ. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Czy ktoś widział jak wygląda Bóg, czy też wszyscy którzy Go widzieli musieli zginąć? Poniższe rozważania są wynikiem wykładów przedstawionych i przedyskutowanych w Klubie Seniora „Maranata” działającym prężnie przy Polskim Kościele ADS w Dandenong. Legenda oznaczenia tekstów źródłowych zamieszczona jest poniżej artykułu. Jeśli człowiek ujrzałby Boga, to by zginął, bo Bóg jest święty a człowiek grzeszny. Dlatego wszystko co znajdzie się w obecności Bożej musi albo być bez grzechu, albo natychmiast zginie. Bóg jest ogniem trawiącym i niszczy wszystko co grzeszne. Nawet chwała Boża może nas zabić. Kiedy Jezus przyjdzie po raz drugi to jego chwała zniszczy wszystkich grzeszników w oka mgnieniu! Ale czy to Biblia uczy takich rzeczy? Skąd chwała Boża miałaby wiedzieć kogo zniszczyć a kogo nie? I jak zrozumieć miejsca Biblii które na pierwszy rzut oka przedstawiają Boga jako policjanta który czeka z gotową pałką aby kogoś „chlasnąć”? Pewnego razu „rzekł Pan do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej... do ziemi, którą ci wskażę.” Gn12:1 Słowa te zazwyczaj traktujemy jako mowę wprost—Abram usłyszał mowę swoimi uszami, zrozumiał ją i wiedział co ma robić. Czytając to sprawozdanie nie zastanawiamy się nad tym, czy Abram widział Boga czy tylko słyszał głos. Natomiast kiedy czytamy że „ukazał się Pan Abramowi i rzekł...” Gn12:7 (kursywa moja) chyba niejeden z nas zastanowił się kiedyś nad tym, w jaki sposób ukazał się Bóg i co Abram widział—jakąś postać czy coś bliżej nieokreślonego? Kiedy Pan ukazał się Abramowi aby mu obiecać syna, Gn17:16 Abram padł na twarz. Gn17:3 Dlaczego? Czy widział coś czego się przeląkł, czy obawiał się patrzeć na to co widział? Po skończonej rozmowie „odszedł Bóg od Abrahama w górę.” Gn17:22 A skoro odszedł Bóg w górę, Abraham musiał coś widzieć, bo inaczej nie wiedziałby że to ‘coś’ co widział uniosło się do góry. A może tak mu się tylko wydawało(?). Niedługo potem, jednak, Pan znowu się ukazał Abrahamowi „gdy siedział u wejścia do namiotu w skwarne południe.” Gn18:1 Nie był to sen, bo Pan ukazał mu się w południe, i wszystkie następujące wydarzenia, włącznie ze spaleniem dwóch miast, świadczą o tym że była to rzeczywistość. W jaki sposób ukazał mu się Bóg tym razem? Abraham po prostu „ujrzał trzech mężów,” Gn18:2 rozmawiał z nimi, Gn18:3 przygotował im posiłek Gn18:7 i jadł z nimi. Słyszał również jak pytali o Sarę nazywając ją po imieniu Gn18:9 chociaż byli obcymi ludźmi i pierwszy raz odwiedzili Abrahama. Jeden z trzech wędrowców obiecał Abrahamowi syna i zganił Sarę za to że wątpiła w moc Pana. Potem Abraham rozmawiał z Panem i stojąc przed nim nazwał Go „sędzią całej ziemi.” Gn18:25 W jaki sposób więc ukazał się Bóg Abrahamowi? Z wyglądu był on jak wędrowiec w towarzystwie dwóch innych osób. Rozmawiał, jadł, chodził, siedział... ale również wiedział że jeśli wróci za rok, Sara będzie miała syna. Abraham, Sara i inni ludzie widzieli i słyszeli tego który podawał się za Boga, ale nikt nie umarł z powodu patrzenia na jego twarz. A więc, jeśli Bóg ukaże się komuś w postaci ludzkiej, wszyscy mogą na niego patrzeć i nikt nie ginie. Mojżesz opisuje że wraz z trzema przyjaciółmi i 70-cioma ze starszych Izraela wstąpił na górę i „ujrzeli Boga Izraela, a pod jego stopami jakby twór z płyt szafirowych... Lecz na najprzedniejszych z synów Izraela nie wyciągnął swojej ręki; mogli więc oglądać Boga, a potem jedli i pili.” Ex24:9–11 Ale co oni widzieli? Na pewno widzieli coś co wyglądało jak platforma z płyt szafirowych, i to z daleka. Ex24:1 Platforma ta była prawdopodobnie na tym samym poziomie co oni, lub nieco powyżej, gdyż trudno sobie wyobrazić że oglądali platformę od dołu. Tekst nie gwarantuje, że starsi widzieli stopy Boga, gdyż wspomnienie stóp służy w opisie najprawdopodobniej do określenia miejsca przebywania Boga w stosunku do platformy. Zresztą Bóg wyjaśnił że Jego oblicza nie można oglądać i dlatego zakrył Mojżesza dłonią kiedy się do niego zbliżał. Kiedy Bóg przeszedł, Mojżesz mógł go widzieć Go od tyłu. Ex33:22–23 Gdyby więc starsi rzeczywiście widzieli na własne oczy kształt stóp czy nawet plecy Boga nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż nikt nie mówi, że nie można ich widzieć. Bóg tylko powiedział, że jego oblicza nie można oglądać. (Wrócę do tego tematu nieco później, dlatego nie omawiam go teraz w szczegółach). Elifaz (przyjaciel Joba) opowiada, że pewnego razu poczuł muśnięcie powiewu na swojej twarzy. Włosy na jego ciele zjeżyły się i drżenie przeniknęło jego członki, a choć nie rozpoznał oczami jakiegokolwiek kształtu czy koloru (wyglądu) tego co spowodowało powiew na twarzy i inne odczucia, był jednak przekonany że znajduje się przed nim („przed moimi oczami”) jakaś postać. Wkrótce potem usłyszał głos tej postaci. Jb4:14–16 W ten sam sposób, tzn. bez rozpoznania jakiegokolwiek kształtu, starsi Izraela mogli być przekonani że Bóg znajduje się ponad platformą z szafirowych płyt. Tak więc najprawdopodobniej nie mieli żadnych wrażeń wzrokowych, które zidentyfikowałyby Boga (zresztą i tak przecież nie wiedzieli jak On powinien wyglądać), byli jednak przekonani, że Bóg przebywa nad platformą i być może odczuwali to w jakiś inny sposób niż za pośrednictwem wrażeń wzrokowych. Izajasz opisuje podobne zajście. Widział on „Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj jego szaty wypełniał świątynię.” Is6:1 Czy Izajasz rzeczywiście widział Boga, tzn. Jego oblicze, czy tylko Jego szatę wypełniającą świątynię? Na pewno wiedział, że na tronie był Bóg, gdyż to w wyniku Jego świętości poczuł wielki strach, ale jak wyglądał ten Bóg? Izajasz obawiał się że wkrótce umrze „gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów.” Is6:5 Bez względu na to jakie wrażenia wzrokowe miał Izajasz, nie umarł on. A może to stało się dzięki temu że jego grzechy zostały odpuszczone? Is6:7 Jeśli tak, to powinno to znaczyć że tylko ci ludzie umrą, którzy widzieli oblicze Boga i których grzechy nie zostały odpuszczone natychmiast po ujrzeniu Boga. Dlaczego więc Bóg nie chciał się zgodzić na to aby przebaczyć grzechy Mojżesza i dać mu się zobaczyć? Zresztą Bóg nawet nie mówił nic na temat przebaczenia grzechów, ale po prostu zakrył go dłonią i stwierdził że jego oblicza „oglądać nie można.” Ex33:23 Ale co to ma wtedy znaczyć że „rozmawiał Pan z Mojżeszem twarzą w twarz, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem?” Ex33:11 Czy rozmawiać ‘twarzą w twarz’ może oznaczać ‘nie widzieć Bożego oblicza’? Pewnego razu Giedeon rozmawiał z aniołem Pańskim i nie wiedział o tym że to anioł. Jg6:11-12 Czytamy dalej że to Pan (a nie anioł) prowadził z nim rozmowę. Jg6:14–16 Potem Giedeon chciał się przekonać „że to Ty rozmawiasz ze mną” Jg6:17 i przyniósł w ofierze koźle mięso, placki i polewkę. „Kiedy buchnął ogień ze skały i strawił mięso i placki [a] anioł Pański zniknął z jego oczu” Jg6:21 „Giedeon przekonał się, że to był anioł Pański” Jg6:22 i struchlał na tę myśl, „Lecz Pan rzekł do niego: ... nie bój się, nie umrzesz.” Jg6:23 Kto to był tą tajemniczą postacią, z którą Giedeon rozmawiał i która znikła z jego oczu? Przecież Giedeon widział kogoś kogo wziął za człowieka, a potem przyniósł mu ofiarę by się przekonać że to postać Boża, obawiał się o swoje życie gdyż widział anioła, a jednak mówił do niego ‘Pan.’ Jeszcze tej samej nocy usłyszał Giedeon głos Pana Jg6:25 i gdyby ten głos był inny niż ten słyszany kilka godzin wcześniej, wtedy Giedeon wiedział że poprzednio rozmawiał z nim ktoś inny, np. anioł. Widzimy więc że Giedeon patrzył na oblicze anioła, który wyglądał jak człowiek, jednak słyszał głos Pana, i kiedy się przekonał że to był glos Pana, obawiał się o swoje życie. Czy więc widzieć oblicze anioła znaczy tyle samo co widzieć oblicze Boga? I dlaczego Giedeon widział anioła a słyszał głos Pański? Czy można więc widzieć oblicze anioła i nie grozi za to śmierć? Jeśli tak, to dlaczego Giedeon obawiał się o swoje życie i głos Pański oznajmił mu że nie umrze? A jeśli Giedeon obawiał się o swe życie nie dlatego że widział anioła, to może dlatego że słyszał głos Pański(?). Żonie Manoacha ukazał się anioł Pański, Jg13:3 chociaż określiła go swemu mężowi jako ‘mąż Boży’ o niesamowitym wyglądzie. Jg13:6 Manoach modlił się i prosił Pana aby ten sam mąż Boży odwiedził ich jeszcze raz i poinformował jak wychowywać syna. Jg13:8 Manoach i jego żona wkrótce słyszeli i widzieli anioła który ukazał się w tym samym miejscu, ale anioł nie chciał przyjąć ofiary. Poradził tylko Manoachowi przynieść ofiarę całopalną Panu. Jg13:16 Do tej pory Manoach nie wiedział że patrzył na oblicze anioła Pańskiego. Jg13:16 Ale kiedy „anioł Pański wzniósł się w płomieniu ołtarzowym w górę,” poznali oboje że był to anioł Pański Jg13:21 i Manoach zaczął obawiać się o utratę życia „gdyż oglądaliśmy Boga.” Jg13:22 Jest to ważne stwierdzenie z którego widzimy, że ludzie traktowali patrzenie na anioła na równi z patrzeniem na oblicze Boga. Nie widzimy tu jednak odpuszczenia grzechów aby ratować życie Manoacha i jego żony, ale logiczne stwierdzenie faktów: „Jeśli Pan chciałby naszej śmierci” Jg13:23 to nie mówiłby o urodzeniu i wychowaniu syna. Jg13:3 Widzimy więc wyraźnie, że albo widzenie anioła Pańskiego nie było tym samym co widzenie oblicza Bożego, albo oglądanie oblicza Bożego nie powoduje śmierci, chociaż nie wolno tego czynić. A może jest jeszcze coś innego czego nie wiemy(?). Każdy z mężczyzn Izraela miał obowiązek pójść do Jeruzalem 3 razy w roku aby ukazać się „przed obliczem Pana, Boga izraelskiego” Ex34:23 i ci mężczyźni, wraz ze swoimi rodzinami, mieli „oglądać oblicze Pana.” Ex34:24 Czy to ‘oglądanie oblicza Pana’ znaczy to samo co ‘oglądanie oblicza Pana’ przez Mojżesza kiedy to stał w rozpadlinie skalnej? Ex33:22 Postarajmy się określić co może oznaczać oglądanie oblicza Pana przez cały lud izraelski 3 razy do roku. Według mnie, chodzi tu o szczególne i uroczyste wydarzenie, radowanie się przed Panem, spotkanie się z rodziną i znajomymi, nowe znajomości, planowanie zaręczyn i małżeństw, beztroski czas, odpoczynek, odświętne szaty, pachnidła, ozdoby... a więc spotkanie się z Bogiem i odświeżenie wizji królestwa szczęścia. A więc ‘oglądać oblicze Boga’ znaczy tu doświadczyć przedsmaku nieba opływającego dobrocią i miłością Bożą, a nie nakarmienie oczu jakimś widokiem którego nikt nigdy nie widział. Powróćmy jeszcze do Mojżesza któremu Bóg powiedział, że Jego oblicza nie można oglądać. Ex33:23 Czy Mojżesz chciał obejrzeć oblicze? Nie! On chciał obejrzeć chwałę Bożą. Ex33:18 A czy obejrzenie chwały Bożej to to samo co obejrzenie Jego oblicza? Nie, Mojżesz zobaczył chwałę Pana. Kiedy chwała Pana przechodziła przed Mojżeszem, Bóg osłonił go swoją dłonią, a kiedy przeszedł, zabrał dłoń i Mojżesz mógł zobaczyć osobę Boga od tyłu (wcale nie mówię że Mojżesz widział Boga od tyłu). Co więc przechodziło przed Mojżeszem—sam Bóg czy Jego chwała? Jeśli chwała, to dlaczego nie wolno jej było zobaczyć Mojżeszowi? Niedługo po urodzeniu Jezusa anioł Pański ukazał się pasterzom „a chwała Pańska zewsząd ich oświetliła.” Lk2:9 Mimo, że pasterze mocno się przestraszyli, nikt z nich nie zginął. Dlaczego więc w przypadku Mojżesza Bóg zasłonił go dłonią? Czy w tym przypadku oznaczałoby to że zobaczyć chwałę Pańską to tak samo jak zobaczyć Jego oblicze? W odpowiedzi na prośbę Mojżesza Bóg wyjaśnia „Sprawię, że całe dostojeństwo moje przejdzie przed tobą, i ogłoszę imię „Pan” przed tobą.” Ex33:19 A więc chwała Pańska przechodząca przed Mojżeszem ukrytym w rozpadlinie skalnej Ex33:23 znaczy dostojeństwo i ogłoszenie imienia ‘Pan.’ Ale nadal pozostaje pytanie: co to wszystko znaczy? Kiedy Aaron został wyświęcony na kapłana i dokonał pierwszych ofiar, potem wraz z Mojżeszem „błogosławił lud, a chwała Pana ukazała się całemu ludowi. Wyszedł bowiem ogień od Pana i strawił na ołtarzu ofiarę całopalną.” Lv9:21–22 Chwała Pańska w tym przypadku to cud zapalenia ofiary. Wkrótce potem synowie Aarona, Nadab i Abihu, wyświęceni wraz z ojcem na kapłanów, zlekceważyli Boże instrukcje i ofiarowali Bogu obcy ogień. W wyniku tego zginęli na miejscu od ognia, który wyszedł od Pana. Lv10:2 Bóg określił to zajście w następujący sposób: „Na bliskich moich okazuje się świętość moja, a wobec całego ludu chwała moja.” Lv10:3 Ale ciągle nie wiemy co to jest chwała Boża. Po wyświęceniu przybytku „obłok zakrył Namiot Zgromadzenia, a chwała Pana napełniła przybytek. Mojżesz nie mógł wejść do Namiotu Zgromadzenia, gdyż spoczywał nad nim obłok a chwała Pana napełniała przybytek.” Ex40:34,35 Kiedy chwała Pańska napełniała świątynię Pańską, kapłani nie mogli tam ustać, zmuszeni byli wyjść. 1K8:10,11 Podczas wędrówki po pustyni „Ilekroć obłok podnosił się w górę nad przybytkiem, wyruszali synowie izraelscy w drogę.” Ex40:36 Ale obłok ten wyglądał w nocy jak ogień. Ex40:38 I tak prowadził ich słup obłoku w dzień a słup ognia w nocy, a właściwie to „Pan szedł przed nimi we dnie w słupie obłoku... a w nocy w słupie ognia. Ex13:21 Jeszcze przed zbudowaniem świątyni Izraelici widzieli obłok okrywający górę Synaj. „I zamieszkała chwała Pana na górze Synaj, a obłok okrywał ją przez 6 dni.” Ex24:16 Czy obłok ten wyglądał jak para wodna czy był to jakiś specjalny obłok? Mojżesz opisuje, że obłok, a właściwie „chwała Pana wyglądała w oczach synów izraelskich jak ogień trawiący na szczycie góry.” Ex24:17 W nocy chwała Pana wyglądała jak ogień trawiący lub blask ognia, Nb9:16 a w dzień jak obłok. Ale czy był to zwykły obłok, chmura, czy po prostu mgła? Jeśli tak, to dlaczego kapłani nie mogli ustać w świątyni kiedy napełniała się ona chwałą Pana? I ciągle nie wiemy dokładnie co to jest ta chwała Pana. Izraelici wiedzieli co to jest ogień; składali przecież ofiary i używali lampy. Wiedzieli również że ogień nie tylko daje światło, ale pali i parzy. Słyszeli przecież co stało się z miastami Sodomą i Gomorą. Wiedzieli również o światłach—Bóg stworzył mniejsze i większe światło czwartego dnia. Gn1:16 Kiedy mówili że chwała Boża wygląda jak obłok w dzień i jak ogień w nocy, to prawdopodobnie chcieli wyrazić jedną myśl: jak księżyc daje nikłe światło w nocy a słońce daje jasne światło w dzień, tak ogień dawał małe światło w nocy i duże światło w dzień. Tyle tylko, że kiedy świeci jasne słońce, nie widać tego że chmura też świeciła. Ale to coś, co wyglądało jak ogień w nocy i świetlisty obłok w dzień, to była chwała Pana. Dlatego to kapłani nie mogli ustać w świątyni i opuszczali ją kiedy świetlisty obłok o intensywnej jasności napełniał przybytek. Kiedy Mojżesz wstąpił na górę i obłok ją okrywał przez sześć dni, Ex24:16 usłyszał Mojżesz głos z obłoku Ex24:16 a następnie wszedł w środek obłoku i był tam przez 40 dni i 40 nocy. Oczywiście podczas nocy chwała Pana wyglądała jak żarzący obłok. Nic więc dziwnego, że kiedy Mojżesz schodził z góry po otrzymaniu przykazań to „skóra na jego twarzy promieniowała od rozmowy z Panem,” Ex34:29 wszyscy bali się przystąpić do niego Ex34:30 i Mojżesz wkładał na twarz zasłonę Ex34:33 kiedy chciał rozmawiać z ludem. Ex34:34,35 A więc Mojżesz widział swoimi oczami coś, co też napromieniowywało jego skórę, ale nie było to oblicze Boże tylko Jego chwała. I ciągle pozostaje pytanie, czy chwała Boga jest zbudowana ze mgły, światła czy czegoś podobnego? Jeśli tak, to czy Bóg miał chwałę zanim stworzył atomy? Wiemy już że świetlany obłok w dzień i blask ognia w nocy nazywany był chwałą Pana. Wiemy że obłok wskazywał kiedy wyruszać do wymarszu, którędy iść i gdzie obozować. W dodatku, w dzień obłok osłaniał lud od pustynnego słońca, a w zimne noce blask ognia ogrzewał śpiący lud i trzymał z dala dzikie zwierzęta. Kiedy maszerowali w nocy, blask ognia dawał wystarczająco dużo światła aby oświecać drogę. Ale czy chwała Pana, tzn. słup ognia w nocy i słup obłoku w dzień, to tylko wizualne ponadnaturalne zjawisko, które towarzyszyło ludowi Bożemu szczególnie podczas ich wędrówki, czy coś więcej? Dlaczego to zjawisko nazywało się chwałą? Co to jest chwała i dlaczego nie widzimy jej teraz? Czy skończyła się rola chwały? Jaką rolę spełniała widzialna chwała Boga? Odnośnie człowieka, pochwalić kogoś to wyrazić aprobatę lub zadowolenie z powodu jakiegoś osiągnięcia np. otrzymania dyplomu lub wyróżnienia, bohaterskiego czynu jak uratowanie tonącego, przykładnego zachowania, itp.. A oddanie chwały lub czci Bogu? Jest to wyrażanie zachwytu, wdzięczności, uznania, podziękowania itd. za wspaniałość Boga, np. cudowne prowadzenie, wielką miłość, uratowanie z niebezpieczeństwa, ocalenie życia, darowanie życia itd.. Stąd chwała Pana to nagromadzone informacje na temat wspaniałości Boga na podstawie własnych przeżyć, przeżyć innych ludzi, lub po prostu obserwacji. Kiedy Mojżesz prosił Boga o ukazanie mu chwały Bożej, Bóg sprawił że przed Mojżeszem przeszło ‘całe dostojeństwo’ i powiązane to było z ogłoszeniem imienia ‘Jahwe,’ Ex33:19 a Jahwe jest to imię Boże które mógł wypowiedzieć tylko kapłan, tylko raz w roku i tylko w miejscu przenajświętszym świątyni, kiedy sprawował służbę w Dniu Pojednania. Ale było coś jeszcze oprócz chwały lub dostojeństwa opisanego powyżej. Było to ‘oblicze Pana’ którego Mojżesz nie mógł oglądać i zostać przy życiu Ex33:20 i ono to zostało nazwane ‘chwałą Pana.’ Bóg osłonił Mojżesza dłonią kiedy to chwała przechodziła przed nim. Ex33:20 Wiemy tyle że kiedy ta chwała przeszła, Mojżesz mógł patrzeć na Boga od tyłu. Co jest więc obliczem Bożym? Czy to jest to samo co pójść do Jerozolimy 3 razy w roku oglądać oblicze Pana? Na pewno nie. Więc co to jest? Ważną informację znajdujemy w sprawozdaniu Mojżesza kiedy to ukazał mu się Bóg. Dowiadujemy się że Mojżeszowi ukazał się anioł Pański, Ex3:2 ale Mojżesz nie widział go, był zainteresowany tylko tym dlaczego krzew się nie spala. Ex3:3 Kiedy Bóg widział że Mojżesz się zbliża do krzewu aby zobaczyć dziwne zjawisko niespalającego ognia „zawołał nań Bóg spośród krzewu...” Ex3:4 Widzimy więc, że chociaż na wstępie, jakby w tytule, Mojżesz napisał iż ukazał mu się anioł Pański, to w narracji widzimy wyraźnie że w zasadzie był to Bóg. W rozmowie z Mojżeszem Bóg wyjawił mu swoje imię, i jest to jedyne wydarzenie tego rodzaju w całej Biblii. Sam Bóg polecił Mojżeszowi aby powiedział starszym Izraela iż to „Pan, Bóg ojców waszych objawił mi się.” Ex3:16 Nie powinniśmy więc mieć żadnych wątpliwości co do tego że: (1). Mojżesz widział tylko palący krzew, (2). Głos który słyszał Mojżesz był głosem Boga Jahwe, i (3). Wydarzenie to Bóg Jahwe nazwał objawieniem się (lub ukazaniem się) człowiekowi. Kiedy więc Biblia mówi że Bóg ukazał się komuś z ludzi wcale nie musi to znaczyć że człowiek widział własnymi oczami prawdziwego Boga. Znajdujemy ciekawe zajście w obozie Izraela kiedy to Bóg mówi iż Mojżesz oglądał „prawdziwą postać Pana.” Kiedy to Aaron i Miriam zaczęli szemrać przeciwko Bogu, Bóg stanął w postaci słupa obłocznego u wejścia do namiotu i kazał obojgu wejść do środka. Powiedział im wtedy Bóg że do innych proroków (w tym również do Miriam) przemawia w widzeniu lub we śnie, Nb12:6 ale rozmawiając z Mojżeszem rozmawia „z ust do ust... jasno, nie w zagadkach.” Nb12:8 Oznajmił im również że Mojżesz ogląda „prawdziwą postać Pana.” Nb12:8 Czy to znaczy że Mojżesz widział twarz lub oblicze Boga, Jego osobę, Jego szatę czy chociaż jej część? I co to znaczy że nie można oglądać oblicza Bożego i „pozostać przy życiu”? Ex33:20 Zwróćmy uwagę na niecodzienny układ słów w sprawozdaniu Mojżesza: „Nie możesz oglądać oblicza mego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i zostać przy życiu.” Ex33:20 Czy Mojżesz został tu zrównany z przeciętnym człowiekiem i dlatego nie wolno mu było oglądać Boga („mnie”) chociaż za chwilę wolno mu było oglądać postać Boga od tyłu, Ex33:23 czy też ‘widzieć Boga’ i ‘widzieć jego oblicze’ to dwie różne rzeczy? Warto by też zastanowić się nad tym jaki byłby powód śmierci w wyniku ujrzenia oblicza Bożego. Czy człowiek miałby umrzeć dlatego że organizm ludzki nie byłby w stanie przeżyć widoku Boga, czy to Bóg zmuszony byłby spowodować śmierć? A może to chwała Boża ma swój rozum, wyczuwa czy człowiek jest grzeszny, i uśmierca każdego kto jest grzeszny? Zostaje jeszcze jedna opcja, że każda z propozycji jest niewłaściwa. Kiedy Mojżesz prosił Boga aby pokazał mu swoją chwałę, Ex33:18 Bóg obiecał mu pokazać przemarsz całego dostojeństwa. Ex33:19 Jeśli przemarsz dostojeństwa był pokazaniem chwały Pana, dlaczego Bóg później dodał („nadto powiedział” Ex33:20) że Mojżesz nie może oglądać Jego oblicza „gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu”? Czy obejrzenie oblicza Bożego jest częścią obejrzenia chwały Bożej? Prawdopodobnie nie, gdyż słowa „nadto powiedział” wskazują na to, że był to dodatek do przemarszu dostojeństwa. Ale wygląda na to, że oglądanie oblicza miało więc jakiś związek z obejrzeniem chwały Bożej, chociaż nie było jej koniecznym elementem. Czemu więc Bóg dodał informację o tym że Jego oblicza nie można oglądać? Czy może dlatego że Mojżesz pytał najpierw o znak troski Bożej o swój lud, Ex33:13 potem o prowadzenie ludu podczas marszu, Ex33:15,16 potem o pokazanie chwały Bożej Ex33:18 i następną rzeczą o którą Mojżesz mógłby poprosić byłoby nic innego jak ujrzenie oblicza Bożego? Jeśli tak, to jak pogodzić widzenie prawdziwej postaci Pana Nb12:8 i zakaz widzenia Jego oblicza? Ex33:23 Wiele lat później Jezus wziął ze sobą kilku uczniów na wysoką górę Mt17:1 i został w ich obecności przemieniony. „I zajaśniało oblicze jego jak słońce, a szaty jego stały się białe jak światło.” Mt17:2 Skoro Mateusz sprawozdaje że twarz Jezusa wydawała blask słońca, nie trudno sobie wyobrazić że na takie oblicze nie da się długo patrzeć gdyż światło jest za silne dla oczu. Wiele osób straciło wzrok usiłując obserwować zaćmienie słońca, ale nie pomarli z tego powodu. Uczniowie Jezusa choć przez moment musieli widzieć twarz Jezusa aby przekazać opowiadanie Mateuszowi, który to spisał, ale oni też nie stracili wzroku ani życia. Wygląda więc na to że patrzenie na światło o wielkiej jasności nie może spowodować utraty życia nawet jeśli spowoduje utratę wzroku. A okulary słoneczne umożliwiają patrzenie na najjaśniejsze obiekty przez długi czas bez utraty wzroku. Wydaje się przeto że gdyby oblicze Boże było przerażająco jasne, nawet wiele razy jaśniejsze niż na górze przemienienia, to nawet gdyby okulary słoneczne lub zamknięte powieki nie pomogły uratować wzroku, to nie ma przyczyny aby obawiać się o utratę życia z powodu oglądania Bożego oblicza. Na górze przemienienia stała się inna interesująca rzecz. Najpierw uczniowie ujrzeli Jezusa promieniującego światłem jak słońce, Mt17:2 potem Mojżesza i Eliasza Mt17:3 o których wiedzieli że zmarli wiele wieków przedtem, potem obłok (prawdopodobnie świetlany) który okrył Jezusa, Mojżesza i Eliasza, a dopiero wtedy kiedy usłyszeli głos z obłoku Mt17:5 padli mocno przestraszeni. Mt17:6 Wydaje się że wrażenia wzrokowe nie wywarły na uczniów takiego wrażenia jak wrażenia słuchowe. I wrażenia słuchowe same w sobie też nie były czymś strasznym, ale znaczenie tych wrażeń spowodowały strach i to, że uczniowie upadli na twarze. Mt17:6 Czy był to ten sam strach który spowodował że żołnierze rzymscy padli jak nieżywi Mt28:4 i Daniel upadł na twarz? Dn8:17 Jeśli wrażenia wzrokowe nie wywarły na uczniach większego wrażenia, to dlaczego Bóg podkreśla fakt że nie można oglądać Jego oblicza? Mojżesz obserwował palący się krzew przez pewien czas zanim doszedł do wniosku że krzew się nie spala. Ex3:2 Potem przez pewien czas zbliżał się do niego aby obejrzeć go z bliska. Wtedy usłyszał głos i zdjął swoje sandały, Ex3:5 co też zabrało mu trochę czasu. Dopiero kiedy głos przedstawił mu się jako „Bóg ojca twego...” Ex3:6 „Mojżesz zakrył oblicze swoje, bał się bowiem patrzeć na Boga.” Ex3:6 Jeszcze przed chwilą Mojżesz patrzył na gorejący krzew i podchodził bliżej aby go lepiej obejrzeć. Ale kiedy dowiedział się że głos należy do Boga, zakrył twarz bo bał się patrzeć na ten sam płonący krzew. Ale przecież oczy Mojżesza patrzyły na ten sam krzew! Jedyną rzeczą która uczyniła różnicę była informacja, że niespalający się krzew był widzialnym zjawiskiem spowodowanym przez Boga jako znak Jego obecności. Oznaczałoby to, że Bóg nie ma żadnego wyglądu widzialnego przez człowieka i musi coś uczynić aby go człowiek mógł zobaczyć. Przy okazji chciałem zwrócić uwagę na fakt, że Mojżesz opisując swoje własne przeżycia i wiedząc już kto do niego mówił, sprawozdał że ukazał mu się anioł Pański. Dopiero w dalszej części sprawozdanie donosi że słyszał głos Boga i bał się patrzeć na krzew który przedtem potraktował jako ukazanie się anioła. Czy jest w tym jakaś niezgodność? Wydaje się że nie. W pojęciu Mojżesza i innych współczesnych mu ludzi Bóg nie mógł ukazać się ludziom, chyba że czynił to za pośrednictwem anioła, a więc ukazanie się anioła, choć nie bezpośrednie, traktowali na równi z ukazaniem się samego Boga Jahwe. Dlatego to Mojżesz zdecydował zakryć swą twarz i nie patrzeć na palący się krzew. Niespalający się krzew był dla niego tyle co być w bezpośredniej obecności Bożej, co też Bóg chciał go nauczyć poprzez polecenie zdjęcia sandałów. Ale nawet teraz, gdy zaakceptujemy myśl że Bóg i aniołowie są niewidzialni dla ludzi, chyba że się ukażą w jakiś sposób, ciągle pozostaje pytanie, dlaczego nie można widzieć oblicza Pana i pozostać przy życiu. Apostoł Paweł potwierdza prawdę że Bóg jest niewidzialny 1T1:17 a Jan dodaje że Boga nikt nigdy nie widział. Jn1:18 Należałoby chyba dodać tutaj że obaj apostołowie mówią o tym, że Bóg jest niewidzialny tylko dla ludzi, gdyż Jezus widział Boga. Jn1:18 Ale jeśli jest to prawdziwa postać Boga, tzn. że Bóg jest niewidzialny dla ludzi, to jaka to jest prawdziwa postać Boga którą widział Mojżesz? Nb12:8 W tym przypadku musimy się udać do innych tłumaczeń Biblii aby wyjaśnić pewne nieścisłości tłumaczeń. Jedno z najstarszych tłumaczeń angielskich, King James Version (KJV) opublikowane w roku 1611, mówi „i widział on podobieństwo Pana,” a tłumaczenie literalne Doktora teologii Yang’a—„i patrzy on [Mojżesz] na formę Boga.” Hebrajskie słowo ותמנת przetłumaczone tu jako podobieństwo i forma oznacza obraz, wyobrażenie lub podobieństwo, i ten sam wyraz występuje w przykazaniach gdzie Bóg zabrania produkowania jakiegokolwiek podobieństwa (obrazu, wyobrażenia) tego „co jest na niebie w górze, i co na ziemi w dole...” Ex20:4 w celu oddawania chwały tym podobieństwom. Z tekstu oryginalnego wyraźnie widać więc, że Mojżesz nie widział Boga, ale jakąś formę, taką jak płonący krzew, Ex3:2,6 szafirowe płyty, Ex24:10 kraj szaty wypełniający świątynię, Is6:1 świetlany lub ognisty obłok Ex13:21 czy miniaturową chmurkę światła nad ubłagalnią. Nb7:89 Była to prawdziwa postać Boga w tym sensie że Bóg przedstawiał ludziom coś, co mogliby odebrać zmysłami (w tym przypadku zmysłem wzroku) i wiedzieć, że to co widzą reprezentuje obecność Boga. Znajdujemy w biblii kilka przypadków gdzie ludzie padali na twarze lub zakrywali oblicza aby nie patrzeć na coś co uważali za reprezentacyjny obraz Bożej obecności (np. krzew, obłok, ogień). Znajdujemy również kilka innych przypadków gdzie ludzie obawiali się o swoje życie z powodu ujrzenia Boga, choć nigdy do śmierci nie doszło. Bóg ukazywał się w różny sposób np. w obłoku nad wiekiem Skrzyni Świadectwa, Lv16:2 lub jako głos słyszany znad wieka, spomiędzy dwóch cherubów. Nb7:89 Ale ciągle nie wiemy dlaczego „nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu.” Ex33:20 Ciąg dalszy nastąpi CezaryN Legenda tekstów źródłowych (Biblia Warszawska, jeśli nie zaznaczono inaczej): • Gn = Pierwsza księga Mojżeszowa • Ex = Druga księga Mojżeszowa • Lv = Trzecia księga Mojżeszowa • Nb = Czwarta księga Mojżeszowa • Jg = Księga Sędziów • 1K = Pierwsza księga Królewska • Jb = Księga Joba • Is = Księga Izajasza • Dn = Księga Daniela • Mt = Ewangelia według Mateusza • Lk = Ewangelia według Łukasza • Jn = Ewangelia według Jana • 1T = Pierwszy list do Tymoteusza .
Nawrócenie. Dawniej na ulicy można było dostać od niego w zęby. Teraz na tych samych ulicach jest gotów krzyczeć, że Jezus jest Panem. Zawadiacki fryzjer, szalony perkusista dziś mówi: jestem Bożym wojownikiem. Kiedyś z powodu nadużywania alkoholu wyrzucono go z zespołu, który sam założył. Teraz znów gromadzi muzyków. Przygotowuje wielki koncert uwielbienia. – To będzie dziękczynienie Bogu i ludziom – mówi Maciek Szczepanek. Co się wydarzyło, że dawny hulaka, zwany w okolicy „Ogórem”, gra na Bożą chwałę? Ze mną nie rozmawiał Mieszkał od dziecka w cieniu trzebnickiej bazyliki św. Jadwigi. Widział ją z okna. Do kościoła chodził zachęcany przez siostrę, ale Panem Bogiem specjalnie się nie interesował. – Miałem jednak swoje zasady – mówi. – Kiedy podczas uroczystości Pierwszej Komunii św. dzieci składały przyrzeczenia, że nie będą pić i palić, milczałem. Uznałem, że w ten sposób nie będą mnie obowiązywać. Już jako uczeń szkoły podstawowej śmiało sobie poczynał. Wspomina, jak z kolegami planowali wyjście „na szaber” pomiędzy pielgrzymów idących przez Trzebnicę na Jasną Górę. Wtedy planów nie udało się zrealizować, bo Maciek wpadł pod samochód i trafił do szpitala. Potem, bywało, bawili się w komandosów, pozwalając sobie na drobne włamania i kradzieże. „Ogór” na ulicy siał postrach. Czasem zwoływał kumpli wyposażonych w łańcuchy i inne sprzęty, by kogoś „skarać”. – Nigdy od nikogo nie oberwałem, to ja spuszczałem manto – wspomina. Na bierzmowanie wybrał sobie za patrona św. Mikołaja, dla zabawy. Przyjęcie sakramentu uczcili z kolegą pizzą i alkoholem. – Tak świętowaliśmy to bierzmowanie, że prawie na nogach nie mogliśmy ustać – mówi, dodając, że był w stanie wypić ponad 30 piw za jednym były mu też narkotyki. Jednocześnie zawsze miał mnóstwo pasji. Przyjaźnił się ze zwierzętami. W domu hodował piękną sowę, w garażu – tarantule. Miał szczura, który z nim jeździł na rowerze. Choć skory do bójki, potrafił w razie potrzeby poświęcić się dla innych. A to tonącego mężczyznę z basenu wyciągnął, a to odratował nieprzytomnego pijaka w parku. Przygoda z muzyką zaczęła się, gdy sprzedał na złom rzeczy pozostawione w garażu przez zmarłego ojca. Za zdobyte pieniądze kupił sobie perkusję. – Po dwóch tygodniach już mieliśmy zespół. Graliśmy w kapeli podwórkowej u mnie w garażu; nazywaliśmy się Glan Street – wspomina. Jako fryzjer z zawodu stałej pracy jakoś wciąż znaleźć nie mógł. Postanowił „odbębnić” wojsko, żeby mieć czyste papiery. Znalazł się w Warszawie, w Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Świetny strzelec, prawa ręka szefa kompanii… Zapowiadało się pięknie. – Po miesiącu mnie wyrzucili. Powiedzieli, że mam trójzastawkową wadę serca i... do niczego się nie nadaję. Skoro chcieli ze mnie takiego wraka zrobić, sprawdzałem potem, co potrafię. A potrafiłem wiele – i wypić, i pobiegać, i ciężary podnosić. Sport, muzyka i brojenie – to mnie zawsze kręciło. W wojsku, owszem, złożył przysięgę, w której padły wielkie słowa: „Bóg, honor, ojczyzna”. Dla szeregowego Szczepanka pierwsze z nich nie znaczyło jednak zbyt wiele. – Ja Pana Boga nie widziałem, nie słyszałem, nie rozmawiał ze mną – tłumaczył wtedy pewnemu kapitanowi. Czas miłosierdzia Często wyjeżdżał do pracy za granicę. – Kiedy wracałem z Norwegii do Polski, przygotowywałem prezenty dla bliskich. Dla siostry wyciąłem w kamieniu piękne krzyże, ozdobione grawerunkiem. Ona je potem zaniosła do kościoła do poświęcenia i rozdała. W domu został tylko jeden, taki trochę krzywy, dziwnie wycięty – wspomina. – Nie przypuszczałem, że nabierze w swoim czasie znaczenia. Swoją przyszłą żonę, Małgosię, zobaczył po raz pierwszy, grając z trzebnicką orkiestrą dętą na dożynkach powiatowych w Obornikach Śl. Wkrótce poznali się bliżej. Maciej zakończył poprzedni, nieformalny związek. Ślub z Małgorzatą odbył się w 2010 r., a w 2011 r., dokładnie 1 maja o urodził się im synek Antek. Szczęśliwy tata, który zdążył na czas wrócić z pracy w Hiszpanii, był przy porodzie i osobiście przeciął pępowinę. Udał się na tradycyjne „pępkowe”, po czym następnego dnia znów stawił się w szpitalu. Nie wiedział, że wkrótce w jego życiu nastąpi potężne tąpnięcie. Obok recepcji spotkał kobietę. – Edyta przyszła na poród siostry czy bratowej. Rozmawialiśmy i tak się stało, że opowiedziałem jej trochę o sobie – wspomina. „No dobra, rządzisz na ulicy, mocny jesteś. Ale czegoś ci brakuje w życiu” – stwierdziła. „Czego mi brakuje?” „Wierzysz w Boga?” Maćka zatkało. Wyjaśnił Edycie, że ma wszystkie „papiery z Kościoła”, nawet ślub kościelny miał. Ale czy wierzy w Niego? Owszem, miał wcześniej chwile, kiedy próbował Go szukać. – Zdarzało się, że paliłem marihuanę i „szedłem w trasę” po okolicy. Podczas długich samotnych spacerów „darłem koparę”, wołając do Boga: „Gdzie jesteś?” – wspomina. Jednak dopiero rozmowa na szpitalnym korytarzu zakończyła się u niego zdecydowanym postanowieniem: „Chcę Go znaleźć! I to natychmiast!”. Pognał pod bazylikę – chciał znaleźć Boga w kościele, ale świątynia była już zamknięta. „Magda, Bóg jest?” – spytał siostrę w domu.„Jest!” „Czemu wy mi o tym wcześniej nie powiedzieliście?” – krzyczał na domowników. Stopniowo odkrył tajemniczy splot wielu okoliczności towarzyszących swojemu nagłemu zwróceniu ku Chrystusowi. Antoś urodził się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, w dzień beatyfikacji Jana Pawła II. W uroczystościach beatyfikacyjnych uczestniczyła pewna siostra boromeuszka z Trzebnicy, która modliła się tego dnia w intencji Maćka rodziny; w tym samym czasie w tej samej intencji ofiarował Mszę św. znajomy salwatorianin przebywający w Medjugorie. Przypadek? Deszcz łask Spotkana w szpitalu Edyta powiedziała Maćkowi o Mszach św. o uzdrowienie, które odbywają się raz w miesiącu w kościele św. Maksymiliana Marii Kolbego we Wrocławiu. Pojechał. Trudno opisać w kilku słowach, co przeżył. Wspomina spowiedź, Komunię św., ale także rozmowę z o. Andrzejem Smołką, która zmieniła się w gorącą modlitwę, oraz doświadczenie spoczynku w Duchu Świętym. Wkrótce znowu trafił na podobną Mszę św. na Księżu Małym we Wrocławiu, zaraz potem na Eucharystię z udziałem o. Johna Bashobory w kościele Chrystusa Króla. – Pan Bóg nagle zaczął dotykać mnie mocno i namacalnie, na każdym kroku obsypuje mnie znakami swojej obecności – mówi, wspominając „strumienie” Jego łask: szczególne doświadczenia towarzyszące przyjmowaniu Komunii św., uzdrowienia, jakich był świadkiem – choćby niewidomej kobiety, która zaczęła widzieć, gdy postawiono przed jej oczyma obraz z Jezusem Miłosiernym. Mówi o niezliczonych „zbiegach okoliczności”, choćby historii ze złodziejem, przed którym uchronił się dzięki… fragmentowi Ewangelii o złodzieju przychodzącym nocą. – Słyszałem wiele razy: wierz w Pana Boga, nie w fajerwerki; On daje ci cukierki, potem da ci gorzką czekoladę. Staram się na to przygotować – tłumaczy. – Mam chwile słabości. Wiem jednak, dokąd wrócić. Maciek wręcz „oszalał” dla Pana Boga. Wykorzystuje swoje talenty, łatwość kontaktu z ludźmi. Zwołał zespół, który zagrał na koncercie ewangelizacyjnym w Trzebnicy, tuż przed występem Maleo Reggae Rockers. Grał na koncercie „Wiatr z Wyspy” na Gądowie Małym, składał świadectwa. Zaprzyjaźnił się z różnymi wspólnotami – jak Benedictus z Wrocławia czy Sykomora w Trzebnicy. Zaczął wykorzystywać każdą okazję, by mówić o Bogu – na przystanku, w aptece, na ulicy. – Jestem wojownikiem Chrystusa. Opowiadam ludziom, jak Go spotkałem, przekonuję: „Bóg jest. On szanuje twoją wolność. Jeśli tylko Go zaprosisz, otworzysz serce, On przyjdzie” – tłumaczy. – Czasem biorę kogoś na stopa, puszczam muzykę zespołu TGD i siedzę cicho. To wystarcza. Człowiek wychodzi z auta ze łzami w oczach – mówi. Trzynasty Apostoł W 2013 r. w Trzebnicy odbyło się Seminarium Odnowy Wiary. W czasie gdy trwało, Maciek zwrócił uwagę na zniszczony krzyż na kaplicy cmentarnej. „Odnów mnie” – usłyszał w sercu. Za zgodą proboszcza i z pomocą znajomego rzeźbiarza doprowadził do renowacji krucyfiksu. Czas pochylenia się nad Ukrzyżowanym, a potem także nad figurą Zmartwychwstałego z kaplicy cmentarnej okazał się błogosławiony dla obu przyjaciół. Swoje spotkanie z Chrystusem przeżyła w tym okresie także żona Maćka, w intencji której wybrał się wcześniej na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Ostatnio oboje przetrwać musieli ciężką próbę. Małgosia urodziła śliczną córeczkę. Niestety, tuż po porodzie kobiecie pękł wrzód, doszło do zapalenia otrzewnej, do kolejnych komplikacji. Po błyskawicznej operacji lekarze nie kryli, że szanse na przeżycie kobiety są nikłe. Maciek zaalarmował wszystkie znajome wspólnoty, we Wrocławiu, Trzebnicy, Kłodzku, Szczecinie… Modlili się znajomi w Niemczech, Anglii, Irlandii, Stanach, a nawet przyjaciele w… Iranie. Zorganizowano zbiórkę krwi dla Małgosi. Szczęśliwie najgorsze niebezpieczeństwo udało się zażegnać. Rodzina Szczepanków wciąż potrzebuje modlitwy. – Jestem wdzięczny wszystkim, którzy nas duchowo wspierają w tym trudnym czasie – mówi. – Już zacząłem organizować wielki koncert uwielbienia, pomyślany jako dziękczynienie dla Boga i ludzi. Odbędzie się 5 lipca o na placu Pielgrzymkowym w Trzebnicy, po Mszy św. odprawionej o w bazylice. Zagrają w nim ludzie z różnych wspólnot, głównie wrocławskich i trzebnickich, zaśpiewa chór. Maciek marzy o stworzeniu na stałe zespołu muzycznego, który podróżowałby po świecie, ewangelizując. Różne elementy życia zaczynają składać się w całość. Kamienny krzyż przywieziony kiedyś z Norwegii znalazł swoje miejsce: stał się darem dla s. Józefy z Walendowa, z domu zakonnego Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym przebywała kiedyś s. Faustyna Kowalska. Maciek korzystał z gościnności sióstr, pracując przez pewien czas w tej okolicy. Wspomina rekolekcje w Trzebnicy z udziałem Leszka Dokowicza. Podczas adoracji zaproszono wszystkich, by postawili na ołtarzu płonące lampki. Ta, którą umieścił przy monstrancji, okazała się trzynasta. – Siostra uświadomiła mi sens tego gestu – mówi. – Maciej był trzynastym apostołem. Tak się właśnie czuję.
Pan Bóg chce nas obdarowywać wszystkim, co do życia w jedności z Nim potrzebne. Nie zostawił nas samych i bezsilnych. Sakramenty to szczególne chwile, w których dostajemy moc Bożą. Ponieważ jesteśmy ludźmi, potrzebujemy realnych znaków i obrzędów, żeby przeżyć takie chwile. Sakramenty nie działają automatycznie. Jesteśmy wolni i Pan Bóg może nam dać, to co chcemy przyjąć. Dlatego do skuteczności sakramentu potrzebuje naszej otwartości i gotowości do przyjęcia daru. Sakramenty są skuteczne nie dlatego, że ci, którzy je sprawują są święci, ale dlatego, że przez nich działa sam Jezus Chrystus. Oczywiście dobrze jest, jeśli ci, którzy ich udzielają czyli szafarze- dawali przykład dobrego życia. Sakramentów jest siedem: Chrzest- moment, w którym dziecko ludzkie staje się dzieckiem Bożym. podczas liturgii/ceremonii/chrztu jest to zaakcentowane poprzez namaszczenie krzyżmem, czyli pachnącym olejkiem. Namaszczało się dawniej królów, kapłanów i proroków. Człowiek ochrzczony jest członkiem kapłańskiego i królewskiego rodu w Królestwie Bożym- ma przemieniać siebie i świat mocą Bożą. I głosić Dobrą Nowinę o miłości Boga do ludzi. W miarę dorastania, człowiek, który został ochrzczony jako niemowlę musi niejako „ratyfikować” swoją przyjaźń z Bogiem poprzez swoje osobiste wybory. To Bóg wzywa człowieka, dlatego w czasie chrztu nadaje się dziecku imię. Bóg zawsze wzywa po imieniu, a nie masowo. Osoby dorosłe muszą się do sakramentu chrztu przygotować. Tacy „uczniowie” przechodzą drogę wtajemniczenia w życie Kościoła- katechumenat. Im chrztu udziela się najczęściej w czasie liturgii Wielkiej Soboty, żeby głębiej uświadomić sobie łaskę płynącą ze Zmartwychwstania Jezusa. chrztu udziela się z reguły uroczyście, w kościele, wobec zebranej wspólnoty wiernych. Udziela go kapłan lub diakon/to taki „pół-ksiądz”, czyli człowiek który otrzymał święcenia uprawniające do udzielania niektórych sakramentów/bez sakramentu pokuty i Eucharystii/. W przypadkach np. zagrożenia życia chrztu może udzielić nawet osoba nie będąca katolikiem. Trzeba tylko, żeby miała taką intencję i polewając wodą głowę chrzczonego wypowiedziała słowa: N…/imię/ , ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. wyposażenie potrzebne w czasie chrztu: woda– na ogół jest w zakrystii kościoła. Ksiądz święci ją przed ceremonią. W przypadkach nagłych nie musi być święcona. Oznacza zmycie grzechu i nowe życie rodzice chrzestni–wierzący i praktykujący katolicy, którzy mają wspierać ochrzczonego na drodze wiary. świeca–symbol światła Chrystusa Zmartwychwstałego oświecającego naszą drogę życiową, którą otrzymuje zapaloną ochrzczony, a za niemowlaka – rodzice biała szata– nakłada się ją po przyjęciu sakramentu, jako symbol czystości i uwolnienia od grzechu, narodzenia na nowo. Dodatkowo- to już ma ksiądz w zakrystii- oleje do namaszczenia oraz zabawki, mleczko i ew. wózek do huśtania na wypadek dużego wrzasku zniecierpliwionego niemowlęcia. Bierzmowanie-teraz sam wybierasz Jezusa Chrystusa jako Pana. Wielka dawka Ducha Świętego. Pełny pakiet siedmiu Jego darów. Umocnienie na wybranej- już świadomie drodze wiary. Tego sakramentu w Kościele Katolickim udziela się w wieku umożliwiającym świadomą decyzję. Udziela go biskup, a w szczególnych przypadkach – ksiądz przez niego upoważniony. Dostajesz też nowe imię- nowego patrona spośród świętych jako opiekuna i towarzysza. Sakrament mogą przyjąć osoby ochrzczone. Jeśli chrzest przyjmuje osoba dorosła z reguły przyjmuje jednocześnie bierzmowanie. Pan Bóg chce, żebyśmy Go kochali jako ludzie wolni. Dlatego ten sakrament wybieramy sami, choć ochrzczeni bywamy na ogół w wieku niemowlęcym. W czasie bierzmowania zawieramy przymierze z Panem Bogiem, pozwalając Mu działać poprzez Ducha Świętego w nas i jednocześnie podejmujemy zobowiązanie do życia z Nim i głoszenia Jego miłości. Instrukcja obsługi- co potrzebne potrzebny jest kandydat i biskup. Zapotrzebowanie na biskupa należy zgłosić w kurii diecezjalnej, która organizuje przygotowania do sakramentu. Większość młodych ludzi otrzymuje ten sakrament w wieku gimnazjalnym, ale można go przyjąć w każdym wieku. świadek bierzmowania- katolik, który towarzyszy na drodze wiary. Najczęściej jedno z rodziców chrzestnych. przemyślana i przemodlona decyzja – Pan Bóg traktuje nas poważnie i chce nas wesprzeć darami swojego Ducha, a tego nie można lekceważyć. strój uroczysty, ale nie ma tu reguł. Jak to wygląda? Biskup wkłada ręce na głowę bierzmowanego, i znaczy mu czoło krzyżmem- olejami święconymi w Wielki Czwartek. Włożenie rąk oznacza wybranie i wezwanie Ducha Świętego do wybranego. Namaszczenie czoła olejami- naznaczenie na zawsze, „znamię” Boga. Biskup wypowiada słowa:”Przyjmij znamię Daru Ducha Świętego.” Świadek w tym czasie trzyma rękę na ramieniu bierzmowanego na znak jedności i wsparcia na wybranej drodze. To jakby pasowanie na rycerza Chrystusowego. Eucharystia–klik– rozdział Msza Święta Pojednanie czyli spowiedź. Powrót do domu Wyznajemy winy Temu, który nas kocha. To sakrament miłości. Z pełnym zaufaniem oddajemy nasze życie Chrystusowi, przepraszając za …właśnie brak miłości wobec Niego i bliźnich, którzy są naszymi braćmi. I znów jesteśmy razem z Bogiem i ludźmi. Tego sakramentu udziela ksiądz. Obowiązuje go tajemnica spowiedzi, to znaczy w żadnym przypadku nie wolno mu zdradzić tego, co wyznałeś w czasie spowiedzi. Ksiądz sam może być człowiekiem słabym, ale w tym momencie to nie z człowiekiem a z Panem Bogiem rozmawiasz. Ksiądz jest tylko pośrednikiem. W chwili przystępowania do sakramentu pojednania stajesz się penitentem. Instrukcja obsługi najpierw rachunek sumienia- czyli spojrzyj na swoje życie w świetle przykazań Bożych. Potem jeszcze uściślij, czy kierunek, jaki w życiu wybierasz , w codzienności, to kierunek→Bóg→miłość→pokój. Sięgnij do Błogosławieństw. zastanów się, co najbardziej ci przeszkadza w osiągnięciu pokoju serca- wskaż w ten sposób Bogu, którą „dziurę” w duszy pozwalasz Mu załatać. Tak, jakby wybrać najpilniejsze do opatrzenia rany. znajdź księdza, który spowiada. We wszystkich kościołach jest to wypisane przy wejściu. Można też poprosić księdza o spowiedź w każdej chwili, kiedy jest osiągalny. Nie powinien odmówić. zwyczajowym miejscem spowiedzi jest konfesjonał– taka „budka” w kościele, skonstruowana tak, żeby zapewnić dyskrecję. Inni nie powinni słyszeć twoich grzechów. Można jednak spowiadać się w każdych okolicznościach, również poza kościołem. uklęknij, zrób znak krzyża, wszak z panem Bogiem trzeba się przywitać. Powiedz najpierw, kiedy byłeś ostatni raz u spowiedzi, nawet jeśli to było 100 lat temu, czy wtedy otrzymałeś rozgrzeszenie, czyli czy powróciłeś do pełnej przyjaźni z Bogiem. Każda spowiedź jest wyznaniem jakiejś krzywdy, zła przez nas wyrządzonego. Czy starałeś się naprawić to zło. wyznaj swoje słabości – pamiętaj- ksiądz się niczym nie zgorszy ani nie zdziwi. O nie jest od osądzania, tylko od rozdawania Bożego przebaczenia. wysłuchaj jego rad, nawet jeśli mogą się wydawać dziwne. W razie czego- zapytaj o radę lub wyjaśnienie. Udzieli jej według swoich ludzkich możliwości, ale z nim jest Pan Bóg, który działa przez Ducha Świętego. na końcu ksiądz udzieli ci rozgrzeszenia- mocą przekazaną mu przez samego Chrystusa- wymazuje z twojego życia wszystko, co do tej pory zrobiłeś złego. Także to, czego nie zrobiłeś dobrego, a mogłeś. Jesteś znów w objęciach nieskończonej Miłości Ojca i możesz zaczynać z czystą kartą, uzbrojony Jego mocą do dobra. Pod jednym warunkiem- że rzeczywiście żałujesz i rzeczywiście chcesz być lepszy. Zapamiętaj, co jako pokutę- wyraz twojego żalu za grzechy, zada ci kapłan. Zazwyczaj jest jakaś modlitwa. Uczciwie to wykonaj, bo Pan Bóg doceni twój mały wysiłek. To jak kwiatek na przeprosiny. moment, w którym Bóg przygarnia cię znowu jak swoje dziecko kapłan wyraża słowami: Bóg, Ojciec Miłosierdzia, który pojednał świat ze Sobą przez śmierć i zmartwychwstanie Swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Odpowiedz AMEN Następnie kapłan mówi: Wysławiajmy Pana bo jest dobry. odpowiedz: Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki. I ksiądz kończy: Pan odpuścił tobie grzechy. Idź w pokoju. No i znów jesteś w domu Ojca. Pomódl się zapraszając Go do swojego życia, a szczególnie poproś, żeby uleczył twoje słabe punkty. Razem z Nim dasz radę! Namaszczenie chorych Pan Jezus przyszedł, aby wesprzeć nas w cierpieniu i bólu. Jest z nami, a szczególnie wtedy, kiedy chorujemy, jesteśmy słabi, starzy, niepełnosprawni. Jego moc pozwala nam znosić te cierpienia i uzdrawia nas także z chorób duszy. Ten sakrament można przyjmować wiele razy. Jeśli chory nie może się wyspowiadać, a ma takie pragnienie, przyjmując sakrament chorych otrzymuje odpuszczenie grzechów. Instrukcja obsługi: Nie trzeba czekać do ostatniej chwili z przyjęciem tego sakramentu. Wręcz przeciwnie- w każdej cięższej chorobie można go przyjąć. Zaprosić Boże Miłosierdzie do naszego cierpienia. To nie jest „ostanie namaszczenie”, ale sakrament życia z cierpieniem, ulgi w cierpieniu. ksiądz- przychodzi z olejami chorych. trzeba przygotować stolik, mały obrus lub serwetkę, na której postawić krzyżyk, świecę-symbol Chrystusowego światła ksiądz wypowiada nad chorym słowa: Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego. Pan, który odpuszcza ci grzechy niech cię wybawi i łaskawie podźwignie. AMEN i naciera mu czoło i dłonie święconym specjalnie olejem obecni modlą się razem z chorym i księdzem, prosząc o uzdrowienie duszy i ciała. w wielu parafiach organizuje się uroczyste namaszczenie chorych. Wtedy przychodzą lub też przywozi się ich do kościoła. Małżeństwo Tego sakramentu kobieta i mężczyzna udzielają sobie sami nawzajem, a ksiądz jest świadkiem ze strony Kościoła. Związek łączący miłością kobietę i mężczyznę był od początku w planach Bożych. To nie ludzie to wymyślili. Jeśli człowiek jest stworzony do miłości, na obraz i podobieństwo Boże, to zasadą miłości jest oddanie się drugiej osobie, zjednoczenie z nią, obdarowywanie i przyjmowanie darów. Miłość jest pełna kiedy przynosi owoce- tworzy coś nowego. W przypadku małżeństwa naturalnym owocem miłości jest dziecko. Do miłości „naturalnej” w sakramencie małżeństwa zaprasza się Boga samego i oboje małżonkowie otrzymują siłę, mądrość i umocnienie. Wkraczają jednocześnie w Tajemnicę Trójcy Świętej- nieustanną wymianę miłości między trzema Osobami tego samego Boga. Poprzez twórczą wzajemną miłość przemieniają ten świat sami wzrastając duchowo. Mężczyzna i kobieta mają różne dary i uzupełniają się wzajemnie aż do pełnego uzupełnienia w akcie seksualnym. Wtedy stają się „jednym ciałem’ jedną duszą. Dają życie. Nawet jeśli nie mogą mieć dzieci, ich małżeństwo nie traci swojego sensu, ponieważ miłość między nimi mogą przelać w inny sposób ludziom, szczególnie tym, których jej pozbawiono. To zaszczytna rola- dawanie życia, z mandatu Boga -Twórcy życia. Jak się przygotować: Ze względu na wagę tego sakramentu, który jest decyzją na całe życie, Kościół przygotowuje kandydatów poprzez kursy przedmałżeńskie. Zakochanie to nie miłość, zatem- nie za szybko do ołtarza. Najpierw poznajcie się dobrze i zobaczcie, czy rzeczywiście chcecie razem przejść przez życie. Jeśli decyzja podjęta- zgłoście się do parafii. Ksiądz pokieruje dalej. Potrzebne będą dokumenty: -świadectwo chrztu, -na ogół świadectwo bierzmowania, choć przyjęcie tego sakramentu nie jest koniczne do małżeństwa. Jednak świadczy o naszym zaangażowaniu w życie z Bogiem. -zaświadczenie o ukończeniu kursu przedmałżeńskiego/warto porozmawiać z innymi, już po ślubie, gdzie takie kursy są po prostu ciekawe i dobre/, -oczywiście dowody osobiste i w przypadku ślubu czyli jesli chcecie, żeby wasze małżeństwo było zgłoszone do Urzędu Stanu Cywilnego- zaświadczenie z tego urzędu, że nie ma przeszkód formalnych, czyli oboje jesteście stanu wolnego. -Przed ślubem ksiądz w parafii ogłasza waszą decyzję- tzw. zapowiedzi. Gdyby ktokolwiek wiedział o okolicznościach, które uniemożliwiają zawarcie małżeństwa ma obowiązek zawiadomić księdza. To dla bezpieczeństwa. Może się zdarzyć, że kandydat/tka ukrywa fakt np że …..jest już żonaty lub zawarł wcześniej małżeństwo w Kościele. Sakrament małżeństwa przyjmuje się w sposób ważny tylko raz. No a potem …sami wiecie. Obrączki, świadkowie, suknie, garnitury, wesele i życie. Oby szczęśliwe. Pamiętajcie- miłość to nie słodkie uczucia. To wierność, przyjaźń, wzajemne przebaczanie i troska o siebie nawzajem. To nie przygoda dla leniuchów i egoistów. Uwaga: współżycie dwojga ludzi niezwiązanych sakramentem małżeństwa jest wyproszeniem pana Boga za drzwi. Można, tylko potem nie miejmy do Niego pretensji, że się nie udało. Seks to nie miłość. Akt seksualny jest ostatnim etapem miłości- całkowitym oddaniem i zjednoczeniem dwojga ludzi, najbardziej intymnym. Rozdawanie tego, co mamy najcenniejsze na prawo i lewo niszczy nas i zubaża. Zachowaj to, co najcenniejsze w tobie dla osoby, która chce to przyjąć i dać wzajem siebie na zawsze. Czystość przedmałżeńska i wierność małżeńska to drogowskaz do powodzenia. Pan Bóg go daje, ale człowiek wybiera. Jak to wygląda: po czytaniach tekstów z Pisma Świętego/w trakcje liturgii/ narzeczeni zbliżają się do ołtarza:Kapłan: (Imię i imię) wysłuchaliście słowa Bożego i przypomnieliście sobie znaczenie ludzkiej miłości i małżeństwa. W imieniu Kościoła pytam was, jakie są wasze postanowienia: (Imię i imię) czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?. · Narzeczeni odpowiadają: Chcemy. · Kapłan: Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia? · Narzeczeni: Chcemy. · Kapłan: Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy? · Narzeczeni: Chcemy. Kapłan: Prośmy Ducha Świętego, aby uświęcił ten związek i dał narzeczonym łaskę wytrwania. Niech ich miłość przez Niego umocniona stanie się znakiem miłości Chrystusa i Kościoła. Następnie wszyscy zebrani śpiewają stojąc hymn do Ducha Świętego „O Stworzycielu Duchu, przyjdź”: O Stworzycielu, Duchu, przyjdź, Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg. Niebieską łaskę zesłać racz Sercom, co dziełem są Twych rąk. sam sakrament to przysięga: oboje podają sobie prawe dłonie, ksiądz nakłada na nie stułę i każde mówi: Ja, N., biorę ciebie. N., za żonę (męża) i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci a kapłan potwierdza zawarcie małżeństwa słowami: Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela». Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen Teraz wzajemnie nakładają sobie obrączki- symbol zjednoczenia na zawsze. Mąż nakłada na serdeczny palec żony obrączkę przeznaczoną dla niej i zwracając się do niej po imieniu mówi: (Imię) przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Podobnie żona nakłada na palec męża obrączkę, mówiąc te same słowa. Najczęściej sakrament małżeństwa przyjmuje się uroczyście, w kościele, w czasie Mszy Świętej. To wielkie przeżycie nie tylko dla małżonków i ich rodzin, ale całej wspólnoty. W przypadkach nagłych wystarczy ksiądz i dwoje kochających się ludzi. można zawrzeć małżeństwo w Kościele z osobą niewierzącą lub innego wyznania. Spytaj proboszcza o warunki. Kościół Katolicki traktuje małżeństwo jako nierozerwalne. Nie ma zatem rozwodów. Jednak można/oby nie było trzeba/ starć się o stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa, jeśli istnieją ku temu powody. Tu informacji udzieli kuria diecezjalna. Polega to na orzeczeniu przez sąd kościelny, że w chwili zawierania małżeństwa nie było wszystkich okoliczności do tego, żeby sakrament był ważny, zatem jest on nieważny. Kapłaństwo Moc Chrystusa przekazana apostołom i kolejno ich następcom/biskupom/ do sprawowania innych sakramentów, czyli przekazywania Łask Bożych, darów Bożych dla człowieka. Ta ciągłość przekazywania Chrystusowej władzy pochodzącej od Boga Ojca przez Ducha Świętego od apostołów na kolejnych biskupów nazywa się sukcesją apostolską. Są trzy stopnie tego sakramentu: diakonat– przyjmują go mężczyźni nieżonaci przed otrzymaniem święceń prezbiteriatu/czyli kapłańskich/ albo też mężczyźni żonaci, którzy w Kościele obrządku łacińskiego nie mogą otrzymać dalszych święceń. Diakon może: chrzcić, błogosławić małżeństwo, prowadzić pogrzeb, głosić kazania, asystować w czasie mszy świętej i uroczystych nabożeństw. W Polsce jest coraz więcej diakonów stałych, czyli mężczyzn żonatych przyjmujących ten sakrament. prezbiteriat– to święcenia zobowiązujące do celibatu czyli bezżenności. Przyjmujący te święcenia zostaje kapłanem- księdzem. Może sprawować praktycznie wszystkie sakramenty, oprócz bierzmowania, choć i ten- za zgodą biskupa i sakramentu kapłaństwa we wszystkich trzech stopniach. biskupstwo– pełnia święceń. Mogą sprawować wszystkie sakramenty, w tym wyświęcać diakonów, prezbiterów i udzielać święceń biskupich. Biskup może być wyświęcony w sposób ważny tylko przez innego biskupa, który pozostaje w łączności z Kościołem. Podobnie kapłan i diakon. Do przyjęcia sakramentu kapłaństwa kandydaci przygotowują się w seminariach duchownych. Nauka i formacja trwa 6 lat. W Kościele Katolickim obrządku wschodniego-Grekokatolickim kapłanami mogą zostać także żonaci mężczyźni. Ale nie biskupami. sakrament kapłaństwa jest „nieodwracalny” – nawet jeśli ksiądz zostanie zwolniony ze swoich zobowiązań przez władzę kościelną/ zasuspendowany lub przeniesiony do stanu świeckiego/, to moc sakramentu w nim pozostaje. Chrystus powołuje niektórych ludzi „do zadań specjalnych”. Kapłani to taka jednostka operacyjna. Nawet, jeśli po ludzku są słabi, to działają w momencie udzielania sakramentów w Jego Imieniu i Jego mocą. Ich życie ma być szczególną służbą Bogu i ludziom. Bez kapłanów nie ma Mszy Świętej, spowiedzi i innych sakramentów. Wielu rok rocznie jest zabijanych z powodu swojej wiary. Wszyscy wierni powinni modlić się i wspierać tych, przez których Pan Bóg przesyła nam Siebie. Biskup- to pasterz i ojciec. Biskup ma pod opieką diecezję- jest odpowiedzialny za prowadzenie Ludu Bożego czyli wiernych drogami Bożymi. Jego pouczeń z dziedziny moralności i wiary powinniśmy słuchać. Wszystko zaczęło się w Wielki Czwartek w czasie Ostatniej Wieczerzy jak zostać księdzem-instrukcja obsługi Słowniczek; sutanna– tradycyjny strój księdza. Czarna, długa suknia zapinana na ….33 guziki, kiedyś robione z końskiego włosia. koloratka– biały, sztywny kołnierzyk przy sutannie lub koszuli księżowskiej biret– księżowskie nakrycie głowy, dziś rzadko używane proboszcz– „szef” parafii- jednostki terytorialnej czyli wspólnoty gromadzącej się wokół kościoła parafialnego wikary– ksiądz pomagający proboszczowi rezydent– ksiądz mieszkający na plebanii, ale nie mający stałych obowiązków w parafii np. emeryt lub student. plebania– dom księży przy kościele parafialnym. kleryk-ten, który przygotowuje się do kapłaństwa alumn– jak wyżej- student w seminarium duchownym dziekan– „szef” dziesięciu parafii leżących blisko siebie nazywanych dekanatem.
Kto rano wstaje temu Pan BĂłg daje „Kto rano wstaje temu Pan BĂłg daje” – nie od wczoraj wiadomo, ĹĽe osoby majÄ…ce nawyk wczesnego wstawania odnoszÄ… zazwyczaj wiÄ™cej sukcesĂłw – to jest magia poranka. Pobudka juĹĽ o jednÄ… godzinÄ™ wczeĹ›niej niĹĽ tego potrzebujemy moĹĽe przynieść spektakularne efekty. Na co wykorzystać ten czas? Na co tylko chcesz! Na pracÄ™ nad waĹĽnym osobistym projektem, naukÄ™ jÄ™zykĂłw obcych, czytanie ksiÄ…ĹĽek, trening na siĹ‚owni lub po prostu na spokojne, bezstresowe Ĺ›niadanie przed pracÄ…. Magia Poranka bez fiaska Wizja poranka bez poĹ›piechu jest naprawdÄ™ kuszÄ…ca, jednak prĂłby wczesnego wstawania zazwyczaj koĹ„czÄ… siÄ™ fiaskiem. Kiedy o wyznaczonej godzinie sĹ‚yszymy dĹşwiÄ™k budzika, zamiast wstać na rĂłwne nogi, obiecujemy sobie „ jeszcze tylko pięć minut” i wybieramy dobrze znany przycisk „drzemka”. Jednak, jak to mĂłwiÄ…, „dla chcÄ…cego nic trudnego”, czyli jak siÄ™ za to zabrać i w jaki sposĂłb wypracować sobie zwyczaj wczesnego wstawania? Istnieje kilka sposĂłb, aby uĹ‚atwić sobie to zadanie. Jak spać ĹĽeby siÄ™ wyspać? Tajemnica szczęścia. Szczęście to stan umysĹ‚u czy coĹ› wiÄ™cej? Jak osiÄ…gnąć sukces? 1. Nie dokonuj drastycznych zmian Zamiast zacząć wstawać wczeĹ›niej o godzinÄ™ z dnia na dzieĹ„, wprowadzaj zmiany stopniowo. Wyznacz to sobie jako cel, ktĂłry zrealizujesz w ciÄ…gu okreĹ›lonego czasu, np. dwĂłch tygodni. Zacznij budzÄ…c siÄ™ np. 10 minut wczeĹ›niej niĹĽ zazwyczaj, a po kilku dniach znĂłw przestaw budzik o kolejne 10 minut. Ta metoda sprawi, ĹĽe wczeĹ›niejsze wstawanie bÄ™dzie dla Ciebie duĹĽo prostsze i bardziej naturalne. 2. Magia Poranka - Zacznij wczeĹ›niej chodzić spać CzÄ™sto majÄ…c w zamiarze wczeĹ›niejszÄ… pobudkÄ™ przestawiamy budzik, jednak zapominamy o zmianie godziny pĂłjĹ›cia do łóżka. ChcÄ…c wstać godzinÄ™ wczeĹ›niej powinniĹ›my teĹĽ godzinÄ™ wczeĹ›niej pĂłjść spać, aby dostarczyć swojemu organizmowi odpowiedniÄ… ilość snu. Proste? Proste! 3. Ukryj budzik Wieczorem nastaw budzik i … odłóż go w trudno dostÄ™pne miejsce. Gdy zadzwoni, bÄ™dziesz zmuszony wstać i go wyłączyć. W ten sposĂłb rozbudzisz siÄ™ i wstaniesz duĹĽo Ĺ‚atwiej. 4. Ta sama pora – w ciÄ…gu tygodniu i w weekendy Aby nie mieć juĹĽ nigdy problemĂłw z pobudkÄ… wstawaj zawsze o tej samej porze. DziÄ™ki temu wyrobisz sobie nawyk budzenia siÄ™ codziennie o tej samej godzinie, po jakimĹ› czasie nawet bez pomocy budzika. 5. Drzemki w kÄ…t! Drzemki rano nie dziaĹ‚ajÄ… na naszÄ… korzyść, a wrÄ™cz przeciwnie: kaĹĽda kolejna minuta sprawia, ĹĽe w ciÄ…gu dnia bÄ™dziemy siÄ™ czuć gorzej. Ponadto warto siÄ™ zastanowić i zadać sobie pytanie – czy te kilka dodatkowych minut w czymkolwiek nam pomoĹĽe? 0 Votes Jak siÄ™ ochĹ‚odzić? – 10 wskazĂłwek Latem szczegĂłlnie waĹĽne jest, aby pamiÄ™tać o odpowiednim schĹ‚adzaniu organizmu. Wysokie temperatury mogÄ… być dla nas bardzo niebezpieczne, dlatego w tym artykule podsuwamy proste pomysĹ‚y, jak zadbać o siebie w trakcie nadchodzÄ…cych upałów. 0 Votes Jak siÄ™ odstresować? Trudna sytuacja na Ĺ›wiecie, problemy ze znalezieniem balansu w ĹĽyciu zawodowym i rodzinnym, nadmiar obowiÄ…zkĂłw i zadaĹ„, z ktĂłrymi trzeba siÄ™ zmierzyć – to wszystko przyczynia siÄ™ do dĹ‚ugotrwaĹ‚ego stresu, z ktĂłrym mierzy siÄ™ wielu z nas. Jak moĹĽna z nim walczyć? 0 Votes Joga dla poczÄ…tkujÄ…cych ChciaĹ‚byĹ› sprĂłbować czegoĹ› nowego? Chcesz poprawić swĂłj stan zdrowia, dziÄ™ki jakiejĹ› ciekawej aktywnoĹ›ci fizycznej? MoĹĽe warto sprĂłbować jogi? MoĹĽesz wybrać siÄ™ na zajÄ™cia grupowe albo zacząć ćwiczyć w domu. To proste – zapewniamy, ĹĽe nie musisz stawać na gĹ‚owie!
Blog religijny, Grzech Czy masturbacja to grzech? Z naukowego punktu widzenia masturbacja powoduje znaczne obniżenie poziomu hormonu stresu, czyli kortyzolu. Przyczynia się do zwiększonej produkcji endorfin, które mają znaczący wpływ na samozadowolenie… Przeczytaj
jak wygląda pan bóg